Poradnik/Filmy i webinary/Prawdziwa cena prowadzenia własnej kliniki - rozmowa z Panią Doktor
Prawdziwa cena prowadzenia własnej kliniki - rozmowa z Panią Doktor


W skrócie - najważniejsze z nagrania
- Rozmowa jest branżowa - o prowadzeniu kliniki medycyny estetycznej, nie o zabiegach.
- Pani Doktor opowiada o pracy sześć, siedem dni w tygodniu: niedziela bywała dniem szkoleń, własnych i prowadzonych dla innych.
- W klinice brakowało menedżera - były koordynatorka recepcji i lekarz prowadzący placówkę.
- Menedżer ściągnięty przez firmę headhunterską z dużej sieci się nie sprawdził: korporacyjny styl zarządzania nie zadziałał w małym zespole.
- Sprawdziło się rozłożenie odpowiedzialności na mniejsze podgrupy zamiast jednej funkcji menedżerskiej.
- Duży nacisk kładziony jest na ścieżkę Pacjenta i doświadczenie z wizyty.
- Zdaniem Pani Doktor biznes estetyczny bez lekarza we własnej strukturze jest obarczony dużym ryzykiem - Pacjenci idą za autorytetem medycznym.
- Pacjent estetyczny nie jest traktowany jak zachcianka: przyniesione zdjęcie nie jest wzorem do ślepego odtworzenia.
- Różnicę między osobami o podobnym wykształceniu i doświadczeniu robi odwaga i gotowość do wyjścia ze strefy komfortu.
- Regularny ruch jeden na jeden jest dla niej czasem skupienia na sobie, a po ciąży także pracą z blizną i dnem miednicy.
Co znajdziesz w nagraniu
Najczęstsze pytania
O czym jest ta rozmowa?+
Dlaczego w klinice nie sprawdził się menedżer z dużej sieci?+
Czy klinikę estetyczną można prowadzić bez lekarza w strukturze?+
Jak Pani Doktor podchodzi do Pacjenta, który przychodzi ze zdjęciem?+
Co odróżnia osoby, które rozwijają się szybciej?+
Zapis rozmowy
Zapis automatyczny z nagrania, złożony z napisów. Usunięto powtórzenia i wtrącenia mowy; zapis nie przeszedł korekty redakcyjnej, więc mogą zostać w nim drobne przekłamania rozpoznawania mowy.
Witaj w podcaście Estetyczne rozmowy Akademii Estetic. Miejsca inspirujących spotkań z profesjonalistami związanymi z medycyną estetyczną i nie tylko. Posłuchasz tu o najnowszych trendach w medycynie estetycznej, nowoczesnej kosmetologii, zarządzaniu biznesem beauty i lifestylu wspierającym sukces w tej branży. Cieszę się, że jesteś z nami. Magdalena Wójcik. Dzień dobry. Witam państwa bardzo serdecznie. Magdalena Wójcik, Estetyczne rozmowy. A w moim studio gościni doktor nauk medycznych Katarzyna Osipowicz. Dzień dobry państwu. Miło mi. Dermatolog. Tak. Lekarz medycyny estetycznej i właścicielka kliniki Osipowicz. Dokładnie. Wszystko się zgadza? Tak. I współwłaścicielka od ST Clinik. Wszystko się zgadza. To formalności za nami. Pani Katarzyno. Czy ja mogę się zracać? Myślę, że może pani śmiało mówić na ty. Dobrze. Tak. Och, dobrze. Oczywiście będzie nam przyjemniej i myślę bardziej naturalnie. Kasiu, zatem chciałabym przedstawić twoją osobę troszeczkę bliżej, bo tak jak gdzieś była inicjowana ta nasza wspólna rozmowa, pojawił się taki temat, no jak to tak naprawdę po tej drugiej stronie i jak połączyć właśnie prowadzenie bardzo takiej prężnie rozwijającej się i funkcjonującej kliniki klinik tak naprawdę. klinik z życiem osobistym. jak w to wszystko wpleść ambicje zawodowe, ale tak od tej strony właśnie kobiecej, bo mężczyznom trochę nie chcę mówić, że łatwiej, bo to za chwilę będziemy mieć y lawinę. Wcale tak nie jest. Różnie to bywa. Natomiast my wiemy kobiety, że jeżeli się jeszcze w domu pojawiają dzieci, to tych wyzwań jest całe mnóstwo. No to jak to wygląda od kuchni? Mm. Ja chwilę się zastanawiałam, tak naprawdę ten wątek, że dzisiaj się tu widzimy też troszkę mnie zmotywował, żeby to przeanalizować, zarówno początki i tą całą moją drogę. M i w pewnym momencie się złapałam na tym, że chyba nie wiem sama jak to łączę, ale udaje się. To prawda, że jest to trudne. To wymaga często takiej wewnętrznej walki i kompromisów. co wybrać, co ma być na górze priorytetu, a co może spaść nieco niżej. ja chyba całym sercem gdzieś jestem w tej swojej jednej jak i drugiej klinice i myślę, że warto o tym powiedzieć, że nigdy nie ma prostej recepty ani na biznes, ani na sukces. To jest ciągła walka ze sobą, co w danym momencie jest priorytetem, bo często trzeba pogodzić rolę właśnie mamy, partnerki, żony, a przede wszystkim też jednak jak ma się duże ambicje, nie chcę powiedzieć może biznes woman, ale no właściciela, lekarki, wizjonerki, bo myślę, że nie jest przypadkiem to, że my już mieliśmy kil kilka tych miejsc. Musieliśmy zrobić też krok do tyłu, bo jedną placówkę z bólem serca, ale w pewnym momencie też zamknęliśmy, a dzisiaj znowu myślimy o kolejnej w innym mieście, więc ciągle coś się dzieje. Tak naprawdę nie ma nudy. Też do tego tak naprawdę nie mamy menadżera. My jesteśmy taką takim miejscem, gdzie po różnych perypetiach i też analizach stwierdziliśmy, że mamy koordynatorów każdego z działów, począwszy od koordynatora serwisu sprzątającego po koordynatora call center, po koordynatora recepcji, gdzieś tam czołowego prowadzącego lekarza na placówkę, ale nie mamy menadżera. M i tą rolę trochę pełnię ja, zarówno w jednym, jak i w drugim miejscu. E i dzisiaj to działa i działa coraz lepiej. Te pomysły są wdrażane przez te zespoły. Zarówno marketing próbowaliśmy, oczywiście korzystamy też z agencji, ale nauczyliśmy się też robić to sami, więc tak, bo w pewnym momencie okazało się, że jak mamy każdy post wysłać, sprawdzić, zaakceptować, to łatwiej jest to zrobić samemu. No i efektywniej. Tak. A w tym wszystkim też muszę myśleć i pamiętać o sobie, bo gdy tylko zapominam, to myślę, że czuję frustrację, a nie mogę sobie na to pozwolić, bo pacjenci szybko to wyłapują, więc to jest trudne, ale jak się kocha znowu co się robi, to nagle się okazuje, że się da.
Powiedziałaś kilka takich ciekawych, powiem ci, momentów, które takie bardzo też u mnie zarezonowałym i zacznę od samego końca. To co najbardziej tak naprawdę przynosi ci tą satysfakcję tak jak w no właśnie w prowadzeniu. Czy to jest bardziej praca lekarza, czy to jest bardziej tworzenie tych placówek, czy bardziej obserwacja jak twoje miejsce się rozwija? Ja zaczynając swoją w ogóle pracę jeszcze w innej bardzo dużej klinice w Warszawie pracowałam 6 dni w tygodniu. Myślę, że siedem, bo niedziela była tak, niedziela była dniem, kiedy szkoliłam siebie albo szkoliłam innych. Później w momencie, kiedy pojawiła się własna placówka, to myślę, że też jestem w pracy 7 dni w tygodniu, bo nawet jak w niej nie jestem, to o niej myślę. Kiedy pojawiła się Marysia na świecie w 2021 roku w trudnym czasie właśnie wspominając o tym co jeszcze rozmawiałyśmy zanim weszłyśmy tutaj do studia to był czas covidu trochę ta praca została przeze mnie ograniczona, jeżeli chodzi o ilość godzin z pacjentami bo już nie przyjmowałam ich codziennie ale ctery dni w tygodniu a do pracy wróciłam po dwóch tygodniach od urodzenia mojej córki Marysia się urodziła 12 listopada 11 listopad to był dzień wolny od pracy, więc się pakowałam do szpitala, a 10 jeszcze przyjmowałam pacjentów, więc to wszystko gdzieś zlało mi się w całość, więc postanowiłam trochę zmniejszyć ilość godzin, w które przyjmuję pacjentów i faktycznie kiedy pojawiła się Marysia na świecie to były cztery dni. Helenka pojawiła się w grudniu 2024, ma cztery miesiące. Ojej. Do pracy wróciłam po czterech miesiącach, bo tak naprawdę no zaczęłam przyjmować niedawno i faktycznie kalendarz dla pacjentów na ten moment jest na dwa dni w tygodniu i tak staram się to trzymać, bo wiem, że w pozostałe dni i tak jestem w placówkach, a jak nie w jednej, to w drugiej, bo są rzeczy, których jak nie dopilnuję, to działają, ale nie tak jakbym sobie tego życzyła, które musisz dopilnowywać. Tak.
Czujesz, że to jest na tobie i to jest bardzo dla ciebie istotne. Ja już może ich nie pilnuję tak namacalnie, ale potrzebuję spotkać się z koordynatorami. Potrzebuję przedyskutować kwestie obsługi pacjenta. To jest dla mnie bardzo, bardzo szalenie ważne. Poświęcam, lubię też to, ale poświęcam też swój wolny czas na czytaniu książek chociażby o ścieżce czy client experience, bo stawiam na to dosyć mocno. No brawo, cudownie. Więc jest to coś takiego, co rezonuje we mnie i chociażby nie wiem, jak ostatnie trzy miesiące spędziłam w Hiszpanii w Barcelonie, to odwiedziłam chyba sześć klinik jako tak zwany tajemniczy pacjent, po to, żeby zobaczyć jak co można chociażby m doświadczyć jako ten pacjent i co można byłoby poprawić u nas. Co cię zaskoczyło? Miałeś masz takie plusy, minusy sobie, to tak jest zawsze i ja jak jestem czy jestem w Stanach czy jestem w innych krajach Europy, ja robię takie wewnętrzne badania rynku i muszę ci powiedzieć, że w Hiszpanii pozytywnie oczywiście zaskoczyło mnie pewnych kilka aspektów, ale też zdziwiło chociażby to, że w bardzo dobrych klinikach, gdzie korzystałam z konsultacji u chirurgów plastyków, ja za nie płaciłam.
Okej. Co? Czyli oni zakładają, że po prostu i tak i tak to potem odrobią jakby w cudzysłowiu już podczas po prostu, czyli traktują ten swój czas jakby probono, no nie? Dokładnie. Okej. To mnie zaskoczyło. Oczywiście były miejsca, które mnie też rozczarowały, bo na przykład mimo bardzo dobrych opinii ten poziom obsługi był, myślę, że dawno za nami, ponieważ w Polsce mamy bardzo, uważam, wysoki poziom zarówno usług, jak i obsługi. Tak. I specjalistów, no nie? I specjalistów. I uważam, że nie powinniśmy się tego wstydzić. Powinniśmy być z tego dumni. prawda? Jak z kolei wspomnę sobie jedną z takich właśnie swoich doświadczeń w Ameryce Południowej, to muszę powiedzieć, że doznałam tak zwanego szoku, ponieważ tam na konsultacji u dermatolog pani poprosiła mnie, żebym się rozebrała do bielizny i zmierzyła mnie, myślę, że od czubka głowy po paznokcie. Powiedziała mi wszystko, co jej się podoba i co nie podoba. bez twojego takiego zachęcenia do tego, tak, bez mojego jakby prośby nawet o to łącznie z tym, co pamiętam, y trochę mnie rozbawiło, że mam smutny pętek. Tak. O proszę. A i ona by go poprawiła? Ona by go poprawiła poprawiając jakość skóry na brzuchu.
I to jest tam kulturałowo akceptowalne. Myślę, że gdybym ja zrobiła coś takiego w Warszawie, to myślę, że mogłabym wszędzie dostać jedynkę, a pacjentki poczułyby się mocno zażenowane. Ja myślę, że takie sytuacje może nie aż takie, ale wiesz, mają miejsce jednak w klinikach, w Polsce też, bo to bardziej jest, wiesz, y to wynika czasami z takiego, takiej braki, braku wrażliwości i takiego zrozumienia, że że tak naprawdę ten pacjent i w ogóle decydując się na jakiekolwiek zmiany w swoim wyglądzie, on jest nawet jakbyśmy to mieli spłycać, że A moje pacjentki takie nie są, ale uważam, że każda z kobiet czy mężczyzn, która decyduje się o jakieś na jakieś zmiany, jakieś takie decyzje zapadają, ma lekki stres i dla niej to jest sytuacja wyjątkowa, nietypowa rozmawiać o swojej urodzie jako przedmiocie, no nie? Dokładnie. No a powiedz mi, bo zaciekawiła mnie ta twoja bardzo duża i wysoka świadomość związana właśnie z zarządzaniem i i powiedz mi, czy próbowaliście wcześniej mieć menadżera i po prostu nie sprawdził się ten model i dlatego stwierdziłaś, że rozłożysz to na tak zwane zarządzanie macierzowe, czyli właśnie do każdego działu przydzielisz lidera. Tak to jest. Ja próbowałam różnych rzeczy od momentu, od takich od takich doświadczeń, gdzie zatrudniłam jako menadżera swjego przyjaciela bardzo bliskiego, którego straciłam przez to, że został menadżerem. Przez to, że został menadżerem. No więc bywa różnie.
Potem mieliśmy nawet firmę headhunterską, gdzie ściągnęliśmy menadżera z bardzo dużej sieci. Co też się nie sprawdziło, to trochę ten sznyt korporacyjny u nas jakby nie zadziałał. To zarządzanie poprzez wysyłkę maili do koleżanki, która siedzi obok przy stole, nie zadziała. Nie zadziałało. Poza tym tak wcale też nie musi być. To były taka też bym powiedziała bardzo hierarchiczna widocznie kultura korporacyjna. Tak. Tak. Bo to wcale nie jest potrzebne, żeby nawet się odchodzić teraz już troszkę od takiego modelu. Tak, to już było jakiś czas temu, więc myślę, że dzisiaj może to też byłoby inaczej. Próbowaliśmy też jakby innych rzeczy, ale to rozłożenie właśnie na te mniejsze podgrupy sprawdziło nam się najlepiej. Ja też jestem trochę chyba, mogę to powiedzieć takim trochę overcrolling. Ja lubię to chyba gdzieś tam lubię wiedzieć co się dzieje. Oczywiście nie jestem na pewno doskonała we wszystkim i mamm świadomość swoich ułomności. Wiem, że nie każdy też aspekt na pewno u nas działa w 100%, ale czuję się lepiej, kiedy po prostu porozmawiam, znam tych ludzi, wiem co robią, wiem jakie mają pomysły, jak chcą to wdrożyć, kiedy sobie z nimi to przegadam i wtedy mam takie poczucie, że mogę spokojnie iść spać. Wiesz, że taka metoda zarządzania ludźmi to ona wpływa pozytywnie nie tylko na ciebie i daje ci to poczucie wiesz świadomości co się dzieje w klinice, tak, w każdej komórce, ale ona też działa bardzo pozytywnie na twój zespół, bo jeżeli oni wiedzą tak naprawdę, że ty słuchasz ich pomysłu właśnie, że oni mają możliwość przegadania tego, co się właśnie dzieje w każdym tym dziale, to nie ma nic lepszego na dzisiejsze czasy. A podejrzewam, że część twojego zespołu, jak nie większość, to jest pokolenie Z.
To dla nich ta możliwość współtworzenia, partycypacji w ogóle w takich decyzjach, dawanie feedbacku, dostawanie feedbacku, no to jest ta siła napędowa i to jest to, dlaczego oni chcą pracować w dzisiaj w ogóle w miejscu pracy. No nie, to prawda. I ja też widzę, że te napędzanie siebie wzajemnie działa pozytywnie nie tylko na mnie, tak, ale też i na nich. My dzisiaj śmiało możemy powiedzieć, że bardzo dużo ludzi, która u nas zaczęła, rozwinęła się. Część z tych osób, które były tak zwaną, można powiedzieć, recepcją, im się wydawało tylko, dzisiaj są menadżerami w innych klinikach w Warszawie. Ja jestem z tego dumna. Oczywiście, bo uważam, że to jest jakby rozwojowe dla nich. A też osoby, które na przykład przyszły na recepcję, awansowały też jakby w hierarchii u nas i dzisiaj na przykład są na studiach prawniczych, są na studiach wyższych, menadżerskich, a na przykład zaczynały gdzieś tam niżej. My mamy też takby chyba to jest talent do wyłapywania talentówśród innych. twój talent chyba nie i mój i też trochę mojego męża, który na przykład pchnął dwie dziewczyny, które skończyły kosmetologę i wprost im powiedział: "Przecież ty chciałaś być lekarzem i one dzisiaj są na studiach medycznych." Właśnie, super.
Tak więc ja uważam, że to jest naprawdę bardzo rozwojowe i miło się na to patrzy, że ci ludzie osiągają sukcesy i też się rozwijają, a część z nich będąc na przykład dzisiaj studentką prawa dalej jakby pracuje i tworzy to miejsce. Kasiu, powiedz mi skąd u ciebie ta tak naprawdę taka naturalna pasja związana z zarządzaniem i tworzeniem biznesu? Ja chyba, bo wiesz co bardzo rzadko idzie w parze z tym takim dobrym kunsztem właśnie medycznym, bo lekarze bardzo często niepotrzebnie zresztą i niesłusznie odcinają się od tego, jakby twierdzą, że to nie oni tego to nie jest ich obszar w ogóle. Oni nie mają głowy do tego. No ale jak prowadzić biznes, gdzie są normalne reguły po prostu właśnie interesując się. A ty masz to widać naturalnie w sobie? Czy to jest jakieś wiesz gdzieś miałaś w domu przykład tego typu? Mlę, że to są pewne też cechy charakteru. E bo ja gdzieś od podstawówki trochę chciałam i lubiłam rządzić. Byłam przewodniczącą klasy, udzielałam się w samorządach. Ale ja też jakby odrobiłam lekcje naszych niepowodzeń. Dzisiaj jakby tym uważam, że nie jest powód, który gdzieś tam trzeba skrywać, bo to też nas nauczyło oczywiście, że bycie, że klinika funkcjonuje bardzo właśnie dobrze, kiedy jest lekarz, który jest właścicielem, wizjonerem, ale też jakby ją współtworzy i od tego się nie odcina. My trochę otwierając trzecie miejsce w Warszawie zrobiliśmy świadomie, myślę, że mały eksperyment i odcięliśmy się trochę menadżersko. Mieliśmy tam menadżera, który jakby miał duże zadanie to poprowadzić i właśnie zabrakło tam takiego lidera, lekarza. Teraz odrabiając tą lekcję wiemy, że tworząc kolejne miejsce poza Warszawą na pewno zaprosimy też partnera do współtworzenia i to też na pewno będzie lekarz, bo chyba tylko takie miejsce mają szansę na sukces.
No wiesz, to jest trochę tak, że ja wczoraj na ten temat nawet powiem ci, rozmawiałam jednym z moich klientów, że tak naprawdę brak lekarza w strukturach takiego, który jest, który wie, że rano wstaje do siebie, no nie? To jest opatrzone ogromnym ryzykiem dzisiaj, aby porywać się na biznes estetyczny bez właśnie tego silnego wsparcia, jakim właśnie jest albo współwłaściciel, albo właściciel właśnie z tą z tym prawem do wykonywania zawodu lekarskiego, bo ludzie będą szli za tym autorytetem medycznym, będą przychodzić do niego i jeżeli tego nie mamy, to my cały czas jesteśmy trochę na takiej tykającej bombie, y, że na przykład y od środy, nie wiem, nagle brakuje nam lekarza, który wykonywał nam 60% obrotu. No nie i tylko tak naprawdę oczywiście jeżeli mówimy o takiej konstrukcji biznesu, no bo jak ktoś prowadzi na innej jakby usługach, no to nie będzie odczuwał aż takiej różnicy, ale jeżeli jeżeli jest to faktycznie oparte o zabiegi medyczne, o usługi medyczne, no to no to praca, znaczy to w ogóle prowadzenie kliniki estetycznej bez lekarza w środku takiego, który jest czuje się częścią, prawdziwą częścią tego biznesu, no to jest nie do zrobienia dzisiaj już. Tak, ale też jakby ja jako lekarz przede wszystkim w swoim zespole jestem też partnerem dla moich lekarzy. Oni myślę, że dzięki temu, że jesteśmy razem, czują się bezpieczniej. W momencie kiedy mają jakiś problem, nie są sami z tym problemem. A to rzecz ludzka, że problemy z pacjentami się zdarzają.
Nigdy nie ma 100% zadowolonych. Więc w tym momencie zawsze możemy zrobić wspólną kontrolę. wspólną konsultację. Możemy się wesprzeć. My w klinice też prowadzimy mocno jakieś badania naukowe, publikujemy, rozwijamy się. Dziewczyny też tworzą, piszą artykuły pod swoje doktoraty, więc to się dzieje, ale dzięki temu, że jesteśmy zespołem i ze sobą pracujemy, rozmawiamy, myślę, że ktoś, kto nie jest lekarzem, a jest tylko właścicielem, no nie przywiązuje do tego takiej wagi, bo jakby nie widzi zalet tego. Tak. Tak. Dla mnie to jest jakby normalne. Też nie rozumie chyba takiego też czasami stresu i strachu, który się może pojawić w trakcie właśnie tych różnych okoliczności, które mówisz, które mogą się wydarzyć podczas pracy z pacjentem. No nie, dokładnie. On tego nie zrozumie po prostu, bo nie jest właśnie po tej drugiej stronie też też dwa dni temu gdzieś też miałam taką rozmowę o tej odpowiedzialności, której właśnie się nie widzi. Tak a propos podcastu, jak rozmawiałyśmy, że że dzisiaj tak gdzieś jest mile rozpoznawany, ale to były dwa lata intensywnej pracy i ta sama sytuacja. Wydaje mi się, że jak patrzymy na środowisko medyczne przez pryzmat Instagrama i rolek i jakiś ewentualnie ładnych zmontowanych materiałów, no to praca marzeń.
No tak, praca marzeń i ona pewnie jest pracą marzeń, tylko tak naprawdę no w tej pracy marzeń pojawiają się też sytuacje, w której naprawdę człowiek się jest w stanie mocno zestresować. No nie, oczywiście. Myślę, że jakby stres nawet on powinien trochę być, bo nie możemy podchodzić do tego z taką łatwością i z taką zbyt dużą pewnością. My powinniśmy zawsze być ostrożni i uważni. Tak jakby nie powinniśmy zapominać o tym, że jednak no na fotelu mamy pacjenta, za którego bierzemy odpowiedzialność. Musimy też nauczyć się często odmawiać w dzisiejszych czasach, też wyłapywać pewne rzeczy, bo często pacjent nie potrzebuje tak naprawdę zabiegu medycyny estetycznej. On potrzebuje rozmowy, on potrzebuje wsparcia. No nie chcę powiedzieć psychoterapeuty, ale tak też się zdarza. I on nie będzie szczęśliwszy, jeżeli my mu zrobimy, nie wiem, większe usta, wręcz odwrotnie. Tak, my musimy, no słuchać czego on potrzebuje, odpowiadać na jego potrzeby, a też na końcu jakby nie wstydzić się za swoją pracę. Ja uważam, że to jest bardzo ważne, żeby w tym wszystkim dalej być lekarzem. No nie jestem kosmetyczką po jednodniowym kursie. Żeby być w tym miejscu, no musiałam skończyć studia długie, zrobić szereg szkoleń, zrobić studia podyplomowe, tak naprawdę poświęcić się jako młody człowiek, gdzie inni często mówiąc balowali.
Dokładnie. To ja jakby musiałam ciężko pracować i ciężko się uczyć. Więc dla mnie ten pacjent jakby no nie jest tylko zachcianką. Jakby nie patrzę na pacjenta estetycznego, że on przychodzi i pokazuje mi zdjęcie, ja mu to po prostu ślepo odtworzę. A tak zdarza się Kasiu, że ludzie przychodzą, bo ja pamiętam, że ja ze zdjęciem to ja przychodziłam do fryzjera. A tak to też tak to było tak, że wiesz, to teraz to Instagram by się otworzyło, ale wtedy jak człowiek eksperymentował. Oj, a ja tyle eksperymentowałam kiedyś z włosami, że pamiętam przynosiłam gazetę i pokazywałam tak, no nie? I nagle z blondynki miała być brunetka z kręconymi włosami. No nie, bo ja stwierdziłam nie, bo ja mam ciemne oczy, no to mi będzie pasować. I mówisz, że również pokazują panie co by chciały. Tak. W estetyce. Tak, to oczywiście, że się zdarza. No dalej jakby nie jedna chce być Anią Lewandowską czy jakąś inną zagraniczną gwiazdą. No i trzeba to teraz wytłumaczyć, porozmawiać o co my faktycznie jesteśmy w stanie zaproponować. Ania jest tawana jako taki przykład urody takiej taki kanon urody jako właśnie przykład dobrej metamorfozy. Okej. Okej. No że da się prawda. A kto jeszcze, powiedz mi, jest tak przez Polki u ciebie w gabinecie pozycjonowany na przykład właśnie tej dobrej takiego taki dobry wzór? Polki albo może jakieś inne gwiazdy? Aż ciekawa jestem. Oj, to różnie bywa. To myślę, że to tak naprawdę zmienia się sezonowo w zależności co jakby jest modne, co jest oglądane, kto wypadł dobrze na czerwonym dywanie. A do tego zawsze umówmy się i makijaż pomógł, prawda?
Czytaj dalej - pozostała część zapisu (2267 słów)+
Dokładnie. To się zmienia. No teraz chyba jest trend na pomniejszanie, rozpuszczanie i wyjmowanie, więc jakby zobaczymy co będzie za chwilę. Ale tak, no myślę, że ile osób tyle jakby gustów i guścików, więc i pojawia się Ania i pojawia się Małgorzata Rozenek, więc bywa różnie. Tak. No bo to właśnie dlatego ciekawa byłam, no bo no bo wiesz, y m Instagram tam wiadomo podpowiada jakieś jedne wzorce, ale tak naprawdę ta prawdziwość tych informacji, rzetelność to ona właśnie płynie z gabinetu. to tam się tak naprawdę dopiero odkrywają pacjentki prawdziwie czego chcą, czego oczekują, jakie są ich nie wiem wahania, obiekcje i ale to będzie myślę nasza druga nasz drugi odcinek, który planujemy nagrać, gdzie troszeczkę więcej porozmawiamy właśnie o tych takich i trendach i tym, czym ty się bardzo dobrze poruszasz i specjalizujesz i co nie jest wcale rzeczą popularną i myślę, że warto będzie o tym opowiedzieć, więc Tutaj zostawiam nutkę tajemnicy, żeby koniecznie odsłuchać kolejny nasz odcinek. Ale jeszcze chciałam troszeczkę o tobie, bo to jest taki, ja lubię jak mamy możliwość nagrania dwóch odcinków z moim gościem, bo wtedy mogę troszeczkę bliżej przedstawić tą osobę, która normalnie jest tylko widoczna dla pacjentów jako właśnie ekspert. Pani doktor, proszę tutaj, ja chcę to, ja chcę ładnie wyglądać, ja nie chcę mieć smarszczek.
No ale my jesteśmy w środku ludźmi. Tak. I właśnie już zauważyłam, że bardzo z dobrą taką reakcją spotykają się te odcinki, w której właśnie opowiadamy troszkę więcej o sobie, kiedy może mogę przybliżyć właśnie taką postać właśnie, którą pacjent normalnie trochę widzi z innej strony. Oprócz tej pracy, oprócz tej pasji do zarządzania, dowodzenia, bycia liderką i bycia młodą mamą, czy jeszcze Kasiu coś ci takiego dodatkowo pasjonuje? Czy starczy czy w ogóle czasu ci na to gdzieś jeszcze wystarcza? Ja chyba muszę znajdować ten czas na coś dla siebie, bo inaczej pewnie też bym zwariowała w tym pędzie, nie oszukujmy się. Bardzo lubię swoje spotkania jeden na jeden. Staram się przynajmniej godzinę w tygodniu znaleźć i uczęszczam już już jeszcze zaczęłam tak naprawdę przed covidem tuż po pierwszej ciąży chodzić na jogę. Chodzę też na pilates, też ćwiczę trzy razy w tygodniu, więc to jest coś, co muszę robić. Spędzam też sporo czasu jeden na jeden z moim A gdzie chodzisz na Pilates? Pochwal się gdzie w Warszawie chodzisz. A że jestem ciekawa. Wiesz, ja chodzę do Basi, do takiej trenerki, gdzie po prostu uczęszczamy i ona ma reformer i tam jakby robimy sobie ćwiczenia takie ogólnorozwojowe. A bo ty nie w grupie, tylko jeden na jeden.
Jeden na jeden. A dobrze. Okej. Ja ćwiczę jeden na jeden. To wynika tylko z tego, że po prostu te dziewczyny trochę są dla mnie wtedy, skupiają się na moich potrzebach, bo chociażby po każdej wciąż potrzebowałam popracować z blizną, potrzebowałam popracować z dnem Miednicy, bo o tym się nie mówi, a to jest szalenie istotne, bo to potrafi pociągnąć ogromne konsekwencje zdrowotne, ale też wtedy mogę się trochę wsłuchać w siebie I naprawdę to zabrzmi strasznie, ale jeżeli nie słucham ich, to znowu myślami odpływam. Gdzieś tam myślę, co mam zrobić i co kupić, czego mi w domu brakuje, co czego w pracy. Więc potrzebuję takiego czasu z kimś, żeby też się skupić na sobie, na swoim oddechu, ale też właśnie chodzę na spacery z moim psem jeden na jeden. Jakiego masz pieska? Mam pudle. M. Jest już z nami trochę. Nazywa się Stefan. Jest członkiem rodziny. Mój mąż się śmieje, że musi mieć kogoś płci męskiej. A ty masz dwie dziewczynki na? Bo ja mam dwie, dwie małe kobietki plus jestem ja, więc pierwiastek męski musiał do nas dołączyć. Stąd pies Stefan. Więc to jest taki czas, który staram się wygospodarować dla siebie, bo wstaję pierwsza. Wychodzę z psem. słucham podcastów wtedy. Myślę, a jakich podcastów słuchasz? trochę branżowych, trochę właśnie związanych z zarządzaniem, trochę związanych z modą, ponieważ uważam, że jakby to wszystko jest dla mnie i interesujące, ale też i potrzebne.
Teraz trochę o urządzaniu, bo jesteśmy na etapie gdzieś tam myśli o budowaniu domu, więc wszystko w zależności od chwili, od potrzeby, ale ten czas staram się też wykorzystać. Czasem niczego, czasem staram się posłuchać naprawdę śpiewu ptaków i oderwać od wszystkiego, co nie jest łatwe, bo jednak natłok myśli myślę, że ciągle jest we mnie. Ale jak chodzisz na jogę, na pilates, to też na pewno już masz inną uważność i też masz świadomość, jak ważne jest, żeby tą chwilę wyłączyć, no nie? Żeby nie pozwalać tak temu mózg, żeby ten mózg cały czas nie był taki zbodźcicowany. Dokładnie. Wiesz, staram się, ale dalej bym nie powiedziała, że już to potrafię. Ja tego cały czas się tak naprawdę uczę, bo wiem jak ważne to jest. Staram się też wygospodarować czas na basen z dziewczynami, bo zawsze raz w tygodniu jesteśmy na basenie, więc tych aktywności jest sporo. Ten kalendarz jest gdzieś tam mocno upchany dzięki też tak naprawdę wsparciu, który mam, które mam, bo moja mama chociażby pojawia się wieczorami o 21:00 dwa razy w tygodniu, żebyśmy z mężem mogli pójść pograć w tenisa, więc jeszcze w tenis. Tak więc my mamy bardzo mocno zaplanowany dzień i kalendarz i e i czasem ciężko jest w gospodarować może ten wolny czas. Ktoś by z boku popatrzył. Jak otwieram czasem kalendarz przy kimś, to serio, jak to miesiąc do przodu, wszystko masz zaplanowane. Ale tak, my żyjemy w dosyć dużej dyscyplinie i wiesz, powiem ci, że wydaje mi się, że każdy kto będzie odsłuchiwał tego odcinka m powie: "No tak, no dokładnie, ja mam to samo, bo jeżeli ktoś prowadzi faktycznie firmę i podchodzi do tego tak serio, serio, nie jest to firma po to, żeby tylko, nie wiem, mieć coś do roboty, tylko tak naprawdę jest to po prostu przedsięwzięcie które myślimy o rozwijaniu, mamy w głowie pomysł rozwoju tego i faktycznie budżetowo to ma się opłacać, to wymaga bardzo dużego i zaangażowania właśnie czasowego. Ale to co podkreśliłaś i co mi się bardzo podoba i ja zresztą zwracam na to gigantyczną uwagę, że rośnie coraz większa właśnie świadomość. Jesteś tego najlepszym przykładem, że do biznesu się tak samo trzeba przygotować. Nie ma czegoś takiego, że rodzimy się zawód dyrektor albo CEO, tylko do biznesu się po prostu przygotowujemy. Tak samo jak się przygotowuje człowiek do roli lekarza, do roli eksperta, żeby zostać dermatologiem, żeby zostać lekarzem medycyny estetycznej, to były dodatkowe specjalizacje, dodatkowe szkolenia i tak samo jest w biznesie, no nie? To żeby zostać świadomym liderem, który wie jak zmotywować swój zespół. To jest proces nauki, no nie? Tak. Myślę, że jesteśmy w takim ciągłym procesie nauki i pewnie musimy w nim zostać, bo trend i rynek tego od nas wymaga, bo on jest bardzo dynamiczny. Też chciałam dodać, że da się. Myślę, że jak ktoś y chce, to na pewno to się da. My jesteśmy tego doskonałym przykładem, bo nic nam nie zostało dane. My naprawdę zaczęliśmy od zera. Sprzedaliśmy na pierwszą placówkę sprzedaliśmy swoje mieszkania. nasi znajomi byli na etapie wtedy budowania właśnie domów, kupowania aut. My chcąc otworzyć nasz biznes, musieliśmy zrobić krok do tyłu.
Sprzedaliśmy, każdy z nas swoje mieszkanie. Wzięliśmy kredyt. Nie byliśmy wtedy małżeństwem, więc trochę się śmieliśmy, że to nas albo sali, albo próżni. Niektórzy w to wierzyli, niektórzy mniej. Myślę, że przyglądali się temu i to nie była łatwa droga. Musimy pamiętać, że zawsze po drodze będą i oklaski i też hejt. Aha. I będą też tacy ciche głosy, które tylko w sumie czekają, żeby gdzieś tam noga się podwinęła, no nie? Pewnie tak, ale na to nie warto, myślę, się zatrzymywać ani roztrząsać. Po prostu trzeba obrać sobie ścieżkę i świadomie po prostu nią podążać. No bo ci nic dodać, nic ująć. Ja jedynie tak sobie jeszcze pomyślałam, że m podbiję tutaj tą waszą drogę, to te wasze decyzje. jednym komentarzem z moją wspólniczką właśnie z Anią Wykmawiałyśmy przez to, że pracujemy codziennie z klinikami, z różnymi placówkami, mniejszymi, większymi. I właśnie rozmawiałyśmy, że jest jedna naprawdę różnica pomiędzy tymi, którzy są właśnie w tej dynamice. Widać jaki jest tam potencjał. Widać, że nawet właśnie jeżeli robią krok do tyłu, to on jest świadomy po to, żeby nabrać większego rozpędu. I to jest ta różnica to jest w jednym słowie właśnie zawarta w odwadze, bo bardzo często jest tak, że w podobnym, nie wiem, rzędzie można ustawić kliniki czy też właścicieli, którzy mają ten sam kapitał.
Bardzo podobne wykształcenie, jeśli chodzi o ilość stażu, ukończone szkolenia, kursy, wiesz, umiejętność też komunikacji z pacjentem, fajne, luźne social media bez tworzenia dystansu, ale jedni idą szybciej, dużo, dużo szybciej, a inni tak jakby chcieli, a nie mogą. I właśnie ta różnica między tą pierwszą grupą, a drugą jest tylko w odwadze, bo mają ten sam, wiesz, oni mają ten sam potencjał tak naprawdę. Tylko, że ci wykorzystują, a znowu ta odwaga zawsze będzie się brała ze strefy dyskomfortu. No bo sama dobrze wiesz. No przecież tak jak przed chwilką powiedziałaś, znajomi kupowali domy, samochody, a wy zdecydowaliście się na jakiś dyskomfort polegający, że no dobra, nie ma tych jeszcze luksusów, które dzisiaj rynek nam podpowiada. Słuchaj, Karp dolczewita, bo tutaj w ogóle tak to życie powinno się spędzić. Jedno masz życie cały czas, wiesz, takie lekkoduchy zawsze gdzieś tam podpowiadają. Jedno masz życie, słuchaj. A jednak żeby żeby zbudować coś, co jest stałe, coś, co potem daje te podwaliny stabilne, no to one wymagają faktycznie poświęcenia, tak? To będzie dyskomfort czasowy, emocjonalny. Czasami też taka rezygnacja. Powiedziałaś o rzeczach materialnych, ale ja uważam, że to jest rezygnacja też z życia towarzyskiego, bo jak człowiek chce mieć głowę mocno w biznesie, no to nie ma czasu na po prostu balowanie, no nie?
Tak. Tak w ogóle myślę, że tego typu też decyzje mocno weryfikują też kto jest twoim przyjacielem. To też pokazuje kto ci dopinguje. Myślę, że na początku wszyscy. Na początku wszyscy, ale jak jednak zaczyna wychodzić, tak to powoli się zaczyna ten krąg zmniejszać. No nie. Polacy generalnie chyba mają coś takiego, że tak nie do końca im się to podoba, ale myślę, że nie zawsze jest coś po coś. Tak. I to jest, wiesz, ja też mówię, że mam takie właśnie dwa tutaj też takie stwierdzenia przy tym, że po pierwsze przyjaciół właśnie poznaje się w szczęści. Bo właśnie udźwignąć to ten sukces, to musi po drugiej stronie stać osoba, która naprawdę nam życzy, która po prostu się cieszy tym i mówi: "Kurczę, fajnie, ale super". Tak? I to nie wcale nie oznacza, że jej jest tak samo super. Tak więc to dlatego tego tak to widzę. A druga rzecz, że mmm według mnie a propos właśnie tego tej takiej obserwacji, tak tego naszego biznesowego wątku, to zawsze gdzieś ten lider jest wpisany na swego rodzaju cenę, którą jest samotność taka, wiesz, nie mówię pustka i w ogóle nik wokół, ale to będzie zawsze zmniejszało nam to grono przyjaciół, że ich nie będzie właśnie tak dużo, że będzie to mniejsza grupa, ale będzie za to wartościowa, będzie za to bardziej jakościowa i taka przeważnie to są też znajomości, mam wrażenie takie, które są z lat wcześniejszych i one są pozbawione tych takich pików sukcesu.
Nie wiem jak, jak ty czujesz. Ja tutaj bym powiedziała, że dlatego bardzo się cieszę, że mój mąż jest przede wszystkim moim największym przyjacielem i moja mama, bo to są takie osoby, na które mogę liczyć w różnych momentach i kryzysach, bo kryzysy są i to chyba jest jakby wkalkulowane w życie każdego z nas. Dlatego jakby mam to ogromne szczęście i zgodzę się z tobą, że myślę, że właśnie te stare przyjaźnie gdzieś tam na pewno są. Ale ja też spotkałam na swojej drodze część wśród pacjentów, wśród pacjentek właśnie kobiety, które nagle stały się gdzieś tam i moimi partnerkami w różnych innych dodatkowych pomysłach, bo tych pomysłów jest 150 na minutę. ale też jakby i poznałam wśród osób gdzieś tam ze środowiska, więc na szczęście jakby nie czuję się na pewno osamotniona w tym wszystkim, ale no grono gdzieś tam na pewno też w pewnym momencie nam się zawężyło. Muszę cię zapytać jeszcze o jedną rzecz, o której sobie tak pomyślałam. A jak powiedz mi twój mąż znosi tą twoją taką naturalną chęć prowadzenia? Mój mąż jakby bardzo też mocno mnie dowartościował. On się trochę śmieje, że trochę dzięki niemu wyszłam zza lasera.
Nie do końca może mi się to podoba, ale pewnie trochę w tym jest. To on jest takim trochę osobą, która gdzieś tam mnie podkręca, ale też mocno we mnie wierzy i mnie wspiera. My mamy zupełnie inne cechy charakteru. Ja jestem tym spokojem takim na chłodno, na spokojnie. On się szybko podpala. Okej, więc to są plusy i minusy, tak, ale myślę, że dzięki temu też to działa. Tak jakby ja czasem studzę go, a on czasem podkręca mnie i dzięki temu to gdzieś tam idzie do przodu. Super. Kasiu, bardzo ci dziękuję za ten odcinek. Tak jak zapowiedziałam w trakcie drugie spotkanie, trochę więcej przybliżymy kuli z twojej pracy właśnie w klinice takiej od strony medycznej i od strony właśnie lekarza. E i to będzie, myślę, bardzo ciekawe spotkanie dla obu grup tak naprawdę i zarówno dla naszej branży, jak i dla naszych pacjentów, bo nie jest to takie super popularne, a coraz bardziej y po pierwsze potrzebne, a po drugie na pewno warto, żeby chociażby wiedzieć, że taka możliwość istnieje i po co warto to właśnie coś wykonać. Kasiu, dziękuję pięknie i zapraszam wszystkich bardzo serdecznie na nasze drugie spotkanie. Akademia Estetic to portal stworzony przez estetic.pl, największą platformę zakupową dla profesjonalistów z branży Medauty. Postaw na bezpieczeństwo i oryginalne produkty. Kupuj na estetick.pl.
Materiał ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji lekarskiej. Dobór postępowania zawsze wymaga indywidualnej oceny.