Poradnik/Filmy i webinary/Medycyna estetyczna w trakcie leczenia onkologicznego - rozmowa z Panią Doktor

Medycyna estetyczna w trakcie leczenia onkologicznego - rozmowa z Panią Doktor

Gość: dr hab. n. o zdr., dr n. med. Katarzyna Osipowicz  ·  rozmowa z cyklu #OnkoTalks portalu onkologia.edu.pl, prowadzi Paulina Kalman  ·  czas nagrania 29 min

Medycyna estetyczna w trakcie leczenia onkologicznego - rozmowa z Panią Doktor

W skrócie - najważniejsze z nagrania

  • Choroba nowotworowa nie zawsze wyklucza zabiegi estetyczne - warunkiem jest kontrolowana choroba i opieka onkologa prowadzącego.
  • W trakcie leczenia Pacjenci najczęściej wybierają zabiegi mało inwazyjne: odbudowujące barierę hydrolipidową, nawilżające, pielęgnacyjne i kosmetologiczne.
  • Przed zabiegiem lekarz zbiera dokładny wywiad: rozpoznanie, przebyte i planowane leczenie, chemioterapia, leki immunosupresyjne.
  • Pani Doktor prosi o dokumentację leczenia i zaświadczenie od onkologa prowadzącego - najlepiej z jego zgodą na zabiegi.
  • Radioterapia bezpośrednio uszkadza skórę, a leczenie immunosupresyjne zwiększa ryzyko zmian skórnych - potrzebna jest ochrona przed słońcem przez cały rok i częstsze kontrole.
  • Skóra w trakcie leczenia reaguje mniej przewidywalnie, dlatego zabiegi planuje się łagodniej - na przykład trzy spokojniejsze zamiast dwóch intensywnych.
  • Toksyna botulinowa podawana w niewielkich ilościach jest według Pani Doktor zabiegiem tymczasowym, odwracalnym i dobrze poznanym.
  • Pani Doktor nie stosuje u Pacjentów onkologicznych silnych stymulatorów kolagenu, osocza bogatopłytkowego, przeszczepu własnego tłuszczu ani lasera frakcyjnego.
  • Konsultację w sprawie włosów warto odbyć jeszcze przed leczeniem - przygotowanie na ich utratę jest równie ważne jak pielęgnacja po odrośnięciu.
  • Mikropigmentacja brwi wykonana przez fachowca jest u Pacjentek po utracie brwi dozwolona.
  • Skóra przed radioterapią nie powinna być przesuszona - pomagają kremy i balsamy z ceramidami nakładane po prysznicu.

Najczęstsze pytania

Czy choroba nowotworowa wyklucza zabiegi medycyny estetycznej?+
Nie zawsze. Choroba musi być kontrolowana, a Pacjent pod opieką onkologa. Coraz więcej Pacjentów dostaje od onkologa zgodę na zabiegi pielęgnacyjne i wybrane procedury medycyny estetycznej, wykonywane pod okiem lekarza.
Jakie zabiegi wybierają Pacjenci w trakcie leczenia onkologicznego?+
Najczęściej mało inwazyjne: odbudowujące barierę hydrolipidową, nawilżające, z ceramidami i peptydami oraz ze światłem LED. Pacjentki, które wcześniej korzystały z medycyny estetycznej, mają też wykonywane zabiegi z toksyną botulinową i lasery nieablacyjne.
Co zabrać na konsultację przed zabiegiem?+
Dokumentację leczenia onkologicznego. Lekarz pyta o rozpoznanie, przebyte i planowane leczenie, chemioterapię oraz leki immunosupresyjne. Pomocne jest zaświadczenie od onkologa prowadzącego, najlepiej z jego zgodą na zabiegi.
Czy toksyna botulinowa jest bezpieczna w trakcie leczenia onkologicznego?+
Według Pani Doktor tak, przy zgodzie onkologa. To lek stosowany także w onkologii, a w medycynie estetycznej podaje się go w niewielkich ilościach. Efekt zabiegu jest tymczasowy i odwracalny.
Których zabiegów Pani Doktor nie wykonuje u Pacjentów onkologicznych?+
Silnych stymulatorów kolagenu, takich jak kwas polimlekowy i hydroksyapatyt wapnia, osocza bogatopłytkowego, przeszczepu własnego tłuszczu ani lasera frakcyjnego. Brakuje badań, jak organizm w trakcie choroby zareaguje na te procedury.
Kiedy umówić konsultację w sprawie wypadania włosów przy chemioterapii?+
Najlepiej jeszcze przed rozpoczęciem leczenia. Lekarz przygotuje Pacjentkę na utratę włosów i podpowie pielęgnację skóry głowy, a gdy włosy zaczną odrastać, dobierze zabiegi wspierające ich odrost.
Czy po utracie brwi można wykonać makijaż permanentny?+
Tak. Według Pani Doktor mikropigmentacja wykonana przez fachowca jest u Pacjentek po utracie brwi dozwolona i pomaga poczuć się lepiej.
Jak przygotować skórę do radioterapii?+
Skóra nie powinna być przesuszona. Pani Doktor zaleca nakładanie kremów i balsamów z ceramidami po prysznicu. Lepsza kondycja skóry na starcie oznacza mniejsze uszkodzenie i szybsze gojenie.

Zapis rozmowy

Zapis automatyczny z nagrania, złożony z napisów. Usunięto powtórzenia i wtrącenia mowy; zapis nie przeszedł korekty redakcyjnej, więc mogą zostać w nim drobne przekłamania rozpoznawania mowy. Nagranie pochodzi z kanału onkologia.edu.pl.

Witam państwa w kolejnym odcinku naszych #OnkoTalks. Dziś moim gościem jest pani doktor habilitowana Katarzyna Osipowicz, dermatolog oraz lekarz medycyny estetycznej. Dziękuję bardzo za zaproszenie. Bardzo dziękuję za przyjęcie mojego zaproszenia i dzisiaj porozmawiamy sobie o trochę nietypowym temacie, jeśli chodzi o onkologię, ale myślę, że coraz bardziej popularnym, wokół którego też gdzieś narodziło się dużo mitów, a mianowicie o temacie medycyny estetycznej i zabiegów medycyny estetycznej u pacjentów onkologicznych. I chciałabym zacząć od takiego pytania, które myślę jest pierwszym pytaniem, które może pojawić się u pacjentów, pacjentek onkologicznych. Czy aktywna choroba nowotworowa zawsze wyklucza zabiegi estetyczne? Nie. Już dzisiaj wiemy, że nie. Choroba onkologiczna musi być przede wszystkim kontrolowana. pacjent musi być pod opieką, ale wiemy już, że nawet w trakcie leczenia pacjenci coraz częściej mają pozwolenie czy też takie zielone światło od swoich onkologów prowadzących, żeby móc zadbać pod okiem właśnie lekarza o swój dobrostan pod właśnie tutaj pod przykryciem takiej opieki dermatologicznej, opieki nad skórą, ale też zgody na dostają na wykonywanie pewnych procedur z zakresu medycyny estetycznej.

A jakie zabiegi medycyny estetycznej są najczęściej wykonywane przez pacjentów onkologicznych? Z pani doświadczenia, obserwacji? Z mojej obserwacji bardzo dużo pacjentów jednak przychodzi na takie procedury, bym powiedziała, mniej inwazyjne, takie które mają za zadanie odbudować barierę hydrolipidową skórę, zadbać właśnie o właściwe nawilżenie tej skóry, zabiegi pielęgnacyjne, kosmetologiczne, ale zdarzają się też pacjentki, które na przykład jeszcze wcześniej korzystały z medycyny estetycznej i one dalej na przykład mają wykonywane zabiegi z podaniem czy z wykorzystaniem toksyny botulinowej. też poddawane są zabiegom laserowym, ale są to zazwyczaj lasery nieablacyjne, nie mniej inwazyjne, które jakby nie uszkadzają bardzo skóry, wręcz takby poprawiają, na przykład zamykają jakieś rozszerzone naczynia czy też zabiegi, które mają za zadanie, jak terapia fotobiodynamiczna z wykorzystaniem światła LED, gdzie wiemy już, że światło LED będzie łagodziło świąd, będzie przyspieszało gojenie, regenerowało tą skórę, ale nie będą to zabiegi mocno inwazyjne czy też zabiegi, które miałyby w jakiś niekontrolowany sposób przyczynić się do podziałów komórkowych, do zwiększenia stymulacji, które mogłyby jakby wpływać negatywnie na stan zdrowia pacjenta.

A kiedy przychodzi do pani właśnie taki pacjent z diagnozą onkologiczną, to co jest najważniejsze podczas kwalifikacji takiego pacjenta do procedur medycyny estetycznej? A jakie informacje od onkologa prowadzącego są kluczowe? No to tu jest dokładny wywiad z pacjentem przede wszystkim, czy właśnie ten pacjent jest obecnie w remisji, czy też ma aktywną chorobę. Jak wyglądało jego leczenie? Czy pacjent przyjmował chemioterapię? czy jest w jej trakcie, czy już ją zakończył, czy może przyjmuje leki immunosupresyjne, które jednak są przeciwwskazaniem albo niektóre wymagają bardzo dużej ostrożności, jeżeli chodzi o połączenie zabiegu z zakresu medycyny estetycznej i leków immunosupresyjnych. Ja bardzo lubię, kiedy pacjent ma ze sobą dokumentację swojej choroby. To oczywiście nie, że nie ufam temu, co mówi pacjent, ale jednak daje mi takie poczucie bezpieczeństwa. Więc jeżeli pacjent mówi, że jest pod stałą opieką, jest w leczeniu, jeszcze od jakby zakończenia nie upłynęło dużo czasu, to bardzo lubię dostać jednak zaświadczenie od prowadzącego onkologa. Miło jest, jeżeli jeszcze onkolog jakby sam podbije się pod tym, że daje zielone światło.

A no ale już spotkałam się z sytuacjami, że jednak onkolodzy piszą, że to jest do decyzji dermatologa albo że po prostu nie mają dokładnej wiedzy i proszą o podjęcie decyzji jakby nas dermatologów. Nie chcę powiedzieć, że to jest takie przerzucanie się odpowiedzialnością, choć pewnie poniekąd tak jest, bo nie mamy znowu nie mamy dobrego konsensusu, nie mamy dobrych rekomendacji wytycznych, na których możemy się opierać. Mamy jakieś serie przypadków, mamy jakieś opisy, mamy już kilka prac, które jakby pokazują, że nie wiem, podanie toksyny, botulinowej u tych pacjentów jest bezpieczne. No ale nie mamy wprost takich guidelinesów, na których moglibyśmy się w 100% opierać. Stąd myślę, że jakby ta decyzyjność jest troszeczkę pomiędzy nami przerzucana. Ale zależy mi przede wszystkim właśnie na uzyskaniu takich informacji, co to jest za nowotwór, jakie jest rozpoznanie, jakie jest włączone leczenie, jakie jest planowane leczenie u pacjenta. I to już jakby wtedy daje mi takie poczucie bezpieczeństwa i rozeznanie się w sytuacji, no bo wtedy mogę sobie sprawdzić, co to jest za lek, co to jest faktycznie za nowotwór, bo czasem pacjenci też mają tak dużą motywację wykonania pewnych zabiegów, zakresu medycyny estetycznej, żeby się poczuć na chwilę chociaż lepiej, żeby zapomnieć o swojej chorobie, że nie chcę powiedzieć, że okłamują, ale gdzieś tam pewne rzeczy zatajają.

Też pewnie działa trochę mechanizm wyparcia. Jednak jest to coś nowego, diagnoza, która trochę zmienia też życie, prawda? Tak, zmienia życie. Jest troszeczkę pewnie taką stygmatyzacją, takim poczuciem właśnie, że coś mi jest zabrane, czegoś nie będę mogła, czy nie będę mógł. też właśnie pogodzenie. Myślę, że tej pani już więcej wie, jak pacjenci często potrafią pewne rzeczy skrywać, bojąc się właśnie chociażby rozpoznania onkologicznego. Ja jakby mam takie doświadczenie bardziej z nowotworami skóry, że pacjenci bardzo oddalają w czasie wizytę u dermatologa czy też wycięcie z jakichś zmian skórnych, zmian nowotworowych. Po pierwsze, bo panował mit, że lepiej nie ruszać, więc wolą dać sobie czas i ta zmiana rośnie, rośnie, aż zaczyna wpływać na okoliczne tkanki. Dopiero później decydują się właśnie na leczenie zakresu dermatoonkologii. Więc tutaj myślę, że bardzo duży jest ten stan psychiczny pacjenta.

No i też właśnie te różne mechanizmy, które działają. A czy samo leczenie onkologiczne zmienia skórę i zdolność do jej regeneracji i jakby też odpowiedzi na te zabiegi medycyny estetycznej? Myślę, że tak. Szczególnie właśnie radioterapią pacjentów. Bardzo ma istotny wpływ na skórę. Ona jakby uszkadza bezpośrednio skórę i powoduje świąd. Czasem jakby wymaga włączenia leczenia takiego regeneracyjnego, zmniejszającego świąd, zmniejszającego stan zapalny. Więc ci pacjenci muszą szczególnie po radioterapii być. Często nawet są pod opieką dermatologów, bo też jakby onkolodzy potrzebują naszego wsparcia, jeżeli chodzi o taką opiekę nad skórą. Ale tak, pacjenci, którzy są leczeni immunosupresyjnie, ich skóra też jakby ma większą ryzyko rozwoju zmian nowotworowych, skórnych. Ci pacjenci bardzo powinni przestrzegać ochrony przed słońcem. tutaj dokładnie nie tylko w okresie tym nasłonecznienia, ale przez cały rok powinni też częściej zgłaszać się na kontrole dermatologiczne, ale ich skóra też będzie bardziej nadreaktywna i można powiedzieć, że będzie bardziej odpowiadała na pewne zabiegi i korzystnie i niekorzystnie, tak? Czyli w momencie, kiedy mamy takich pacjentów, my musimy uważać i z parametrami, i właśnie też z takimi aktywnymi substancjami.

Może się okazać, że ta ich reakcja jest taka nieadekwatna do tego, czy też mniej przewidywalna niż u pacjenta zdrowego, więc wymaga to na pewno jakiegoś tam doświadczenia czy też pochylenia się nad tym tematem. No

Właśnie. A mając na uwadze to, że jednak ta skóra podczas terapii onkologicznej reaguje trochę inaczej, czy są jakieś takie właśnie konkretne zabiegi, które moglibyśmy rekomendować takim pacjentom, żeby poprawić komfort i jakby mnie nie tylko komfort taki psychiczny, ale właśnie jakby ten komfort tej skóry podczas terapii? Tak. Ja myślę, że różnego rodzaju właśnie zabiegi z wykorzystaniem, tak jak już wspomniałam, led z wykorzystaniem ceramidów, peptydów, takie zabiegi mówimy przedłużające młodość skóry, będą się u tych pacjentów bardzo dobrze sprawdzać, bo będą i zwiększały elastyczność tej skóry. ta skóra będzie dla pacjentów mniej reaktywna, czyli nie będzie mniej reagowała chociażby, nie wiem na wiatr, na zmianę temperatur, więc pacjenci chwalą sobie zabiegi właśnie te mniej inwazyjne, kosmetyczne czy też kosmetologiczne, które poprawiają im nawilżenie, poprawiają im jakość skóry, bo mają uczucie właśnie mniejszego pieczenia, mniejszego świądu, mniejszej nadwrażliwości na czynniki zewnętrzne, a do tego jeszcze mamy takie poczucie zaopiekowania. No bo tego typu zabiegi to taki czas, tak, kiedy przychodzą, spotykają się z kosmetologiem czy też z lekarzem, w zależności co to za procedura, rozmawiamy o ich skórze, widzimy efekty, że ta skóra się poprawia, więc mamy te dobre wiadomości.

To jest taki czas, gdzie w tym gabinecie powinni czuć się bezpiecznie, komfortowo. Tego typu procedury to zazwyczaj tam 30 do godziny. I myślę, że nawet dla takiego wyjścia i takiego dobrego komfortu czy dobrego samopoczucia te zabiegi są jak najbardziej wskazane.

A jeśli chodzi właśnie o zabiegi z wykorzystaniem toksyny botulinowej, czy ich stosowanie również jest bezpieczne w trakcie terapii onkologicznej? Tak. I tutaj jakby jeżeli chodzi o tą toksynę, której jedni się boją, inni dokładnie budują wokół tego mity. Jest to lek, który znamy od 30 lat. Jest to lek, który tak naprawdę wykorzystywany jest też w onkologii do różnego rodzaju jakieś spastyczności, parastezji, przykurczy. Więc tego leku tak naprawdę onkolodzy się nie boją, bo też go wykorzystują w swojej praktyce. A my jako lekarze zajmujący się medycyną estetyczną wykorzystujemy bardzo niewielkie ilości. Często tak naprawdę najczęstszą taką procedurą, no to jest niwelowanie czy też korygowanie zmarszczek mimicznych w obrębie skóry twarzy, co jakby mamy już potwierdzone naukowo, że też może wpływać na takim samopoczucie dobre psychiczne, bo działa nam na ciałko migdałowate. Nie jest to jakby uznana metoda leczenia jeszcze depresji oczywiście, ale wiemy, że ma na pewno bardzo dobry wpływ na funkcjonowanie, też jakby niwelowanie i myślę, że ta choroba, każda onkologiczna powoduje, że ta mimika i ten smutek na tej twarzy gdzieś się rysuje i kodujemy te negatywne emocje na naszej twarzy i w momencie, kiedy nawet wykorzystamy niewielkiej ilości toksyny i wykonamy zabieg możemy mieć poczucie takiego komfortu czy też jakby takiego rozluźnienia mięśni twarzy, co patrząc w lustro będzie nam dawało znowu te pozytywne emocje i takie dobre samopoczucie rano.

A myślę, że to jest bardzo ważne, żeby w momencie, kiedy nasza głowa nasze myśli są zaprzątnięte wszystkim tym negatywnym, dawało, żebyśmy znajdowali, żeby to ci nasi pacjenci przede wszystkim znajdowali też coś pozytywnego. Więc toksyny botulinowe się nie boimy. To są zabiegi tymczasowe, odwracalne, bezpieczne, a przede wszystkim też już dobrze poznane. Ale też w niwelowaniu chociażby na przykład nadmiernej potliwości też się zdarzało, że jako powikłanie jakiegoś leczenia było to nawet takie wskazanie, pacjenci byli odsyłani, żeby jakby ten dyskomfort zniwelować. Właśnie zaczęła pani mówić też o tym, że to też poprawia właśnie stan psychiczny pacjentów i to chyba też jest takie trochę przełamanie tego stygmatu, że tego definiowania osobowości później przez chorobę nowotworową, ale właśnie taki powrót trochę do normalności, takiej codzienności, że też możemy sobie pozwolić na takie powiedzmy przyjemności. Tak, ja muszę powiedzieć, że mam nawet pacjentkę, która jakby dostała zielone światło i to jakby prowadziła ją kobieta onkolog. Myślę, że w tej kwestii kobiety są mniej restrykcyjne, bo bardziej to rozumieją jakby nie ujmując nic absolutnie kolegom, ale myślę, że dla nich wypełnienie ust czy modelowanie ust w momencie, kiedy mają pacjentkę onkologiczną, może się wydawać fanaberią, że w ogóle pacjentka o coś takiego ich pyta.

Kiedy jakby oni podejmują kluczowe decyzje na zasadzie jak ma wyglądać przyszłość, rokowani podejmują trudne decyzje na temat jakby ustawienia całego procesu leczniczego. Więc myślę, że czasem takie pytanie może wręcz ich zdenerwować. Kobiety myślę, że są na to jakby bardziej łagodnie na to patrzą. Ja mam taką pacjentkę, która wprost powiedziała, jak nie mam włosów, nie mam piersi, jeszcze nie mam mieć ust i ona jakby te zabiegi wykonywała wcześniej. tak samo wykonywała je w trakcie leczenia i wykonuje je dalej mimo że jest jakby dalej na chemioterapii i leczeniu hormonalnym, no bo jakby jest pacjentką onkologiczną, pacjentką, która jest po mastektomii.

Czytaj dalej - pozostała część zapisu (1929 słów)+

Właśnie dotknęła pani tego tematu utraty włosów i czy to jest bardzo częsta właśnie gdzieś tam obawa i wątpliwość, która pojawia się u pacjentek zwłaszcza bo jednak te włosy często są takim nie wiem atrybutem kobiecości i czy my poprzez właśnie medycynę estetyczną dermatologię bo to pani też jest trychologiem czy możemy jakoś wspierać pacjentów właśnie w tym kontekście utraty włosów podczas terapii onkologicznej Myślę, że tak najbardziej nasze wsparcie to powinno być już od samego początku jako taka współpraca i też na pewno przydałby się właśnie jeszcze jakiś psychoonkolog, ponieważ to fakt, że podobno dla kobiet utrata włosów może być nawet bardziej bolesna niż utrata piersi. I ten moment przygotowania się do tego całego procesu uważam, że jest kluczowy. Oczywiście później w momencie kiedy włosy odrastają te zadbanie o tą pacjentkę zabiegi nawet światło znowu które będzie poprawiało mikrokrążenie w obrębie skóry głowy czy też mamy już jakby substancje zewnętrzne które możemy poprzez mikronakucia też jakby w formie zewnętrznych ampułek podawać na skórę głowy które będą jakby wzmacniały i przyspieszały odrost włosów dla tych pacjentek jest bardzo istotne to też, że będą w bezpieczny sposób wiedziały co mogą nakładać, a nie będą, nie wiem, korzystały z jakichś wiralowych rolek na TikToku i miały wątpliwości, czy sobie tym nie zrobią szkody.

Myślę, że taka konsultacja jak najbardziej jest wskazana. [niewyraźne] też jakby strukturalnie włos się zmienia, tak? Też czasem wychodzi, że trzeba trochę inaczej nauczyć się tej pielęgnacji skóry głowy, bo skóra głowy też jest bardziej wrażliwa u tych pacjentek. może się pojawiać świąd u nich w obrębie skóry głowy czy pieczenie czy z racji, że też te pacjentki na przykład często są w takim szybko nawet młode hormonalnie już jak kobiety po menopauzie, więc jakby sama jakość włosa być inna, suchość głowy będzie inna, więc nauczenie teraz znowu zmiana pielęgnacji, czyli to co wcześniej świetnie się sprawdzało może nagle być czymś co w ogóle jest nietrafione. I myślę, że jakby skorzystanie z takiej wiedzy fachowca jest jak najbardziej wskazane.

O tej konsultacji powinniśmy myśleć właśnie już po zakończeniu leczenia, tego głównej części powiedzmy leczenia, czy raczej przed łączeniem jako taka trochę prehabilitacja. Ja myślę, że już przed tak naprawdę, bo też jakby w momencie kiedy wiemy co się zadzieje, możemy też taką pacjentkę przygotować. Możemy też jakby powiedzieć co ma stosować. Wiadomo, że też bardzo ważne jest jak przede wszystkim będzie funkcjonował jej organizm, czy też jakby jakie będzie miała wyniki badań, bo też pamiętajmy o tym, że włosy są tym zwierciadłem, tak? będą ich jakość też będzie mocno zależna od tego, czy ta pacjentka będzie miała jak w ogóle jak ona po cyklu chemii, czy w ogóle na skutek leczenia będzie się czuła. Ale myślę, że jakby to uświadomienie, że cokolw, że ona może coś zrobić, żeby tym włosom pomóc, że te włosy na pewno od rosną, że nie ma co się martwić, że to jest stan przejściowy jest naprawdę ważne, bo mimo wszystko wiemy, że możemy sobie przecież przeczytać dzisiaj. Dzisiaj wiadomości są wszędzie dostępne, ale takie uspokojenie i porozmawianie z kimś, kto jest z danej dziedziny specjalistą, ekspertem, wydaje mi się, że taki spokój, gdzie to jest najważniejsze.

Bo myślę, że sama choroba i cała, sam ten proces, w którym znajduje się pacjentka, cała jego rodzina, te wszystkie inne problemy, o których tak naprawdę myślę, że to tylko wiedzą pacjenci, którzy to przyszli. Ja trochę trochę jakby wplą te prywaty. Jestem trochę dzieckiem, które jakby wychowywało się i pamiętam, kiedy moja mama chorowała w ogóle onkologicznie. Na szczęście niepoważnie ma się dzisiaj dobrze i wszystko skończyło się z happy endem. A ja wtedy byłam w szkole podstawowej i pamiętam to wszystko, co się działo w domu, to napięcie. I myślę, że pacjenci onkologiczni to wszystko dźwigają i w momencie, kiedy można znaleźć ukojenie czy uspokojenie chociażby w jakimkolwiek aspekcie, czy to włosy, czy skóra, czy zniwelowanie świądu, który znowu dodatkowo daje niepokój, bo świąd jest czymś okrutnym, jest jak najbardziej No tak, więc czemu sobie nie

Dawać takich możliwości. A jak to jest z zabiegami mikropigmentacji? Bo o to też często pytają pacjentki onkologiczne. Zabiegi mikropigmentacji czy te medyczne, czy dzisiaj wykonywane przez fachowców w tym obszarze są jak najbardziej dozwolone. Więc jakby pacjentka, która utraciła brwi, jak najbardziej może sobie te brwi odtworzyć i wykonać makijaż permanentny, żeby czuć się lepiej. A wracając jeszcze do tych właśnie

Zabiegów typowo medycyny estetycznej, trochę wspominałyśmy o tym na początku. Jak to jest z zabiegami, które stymulują produkcję kolagenu u pacjentek onkologicznych? Właśnie czy to jest bezpieczne, czy to wpływa na to, pobudza procesy komórkowe, nie tylko w skórze. Tego się trochę boimy, tego trochę nie znamy. Jest to taki temat, który poniekąd to wszystko stymuluje, tak? Musimy pamiętać, że nawet cząsteczkę kwasu hialuronowego poniekąd też jakby stymuluje, ale to są dużo jakby immunologicznie dużo mniej nasilone niż jakby stymulatory, mówimy twarde, czyli kwas polimlekowy, hydroksyapatyt wapnia. To już są substancje, które dużo mocniej stymulują, które też nawet u pacjentów zdrowych częściej dają działania niepożądane, jakieś ziarniniaki, jakieś stwardnienia i chociażby już z tego powodu myślę, że nie powinno być stosowane u pacjentów onkologicznych, gdyż nie wiemy też jak ten organizm u nich zareaguje na tego typu substancje, czy wręcz na przykład nie narazimy pacjenta na większe ryzyko działań niepożądanych i do końca też nie mamy żadnych badań, ani nie wiemy jak ten produkt właśnie wpłynie na wszystkie na cały organizm, jak będzie oddziaływał na podziały różnego rodzaju komórkowe, czy ta czy ta stymulacja nie będzie po prostu ogólna i czy wręcz nie przyczynimy się chociażby do jakiś przerzutów czy rozsiewów nowotworowych.

Więc ja jestem z tej szkoły przede wszystkim nieszkodzenia pacjentowi, więc mamy dzisiaj tak dużo możliwości innych, że po tego typu zabiegi nie sięgam, ani ich nie rekomenduję.

No właśnie. A czy oprócz tych zabiegów stymulujących są jeszcze jakieś takie procedury albo substancje, na które powinniśmy być szczególnie uczuleni i które powinniśmy z dużą ostrożnością rekomendować i stosować u takich pacjentów? Ja też bardzo jestem na nie, jeżeli chodzi o osocze bogatopłytkowe. Znowu niektórzy by powiedzieli o taki naturalny zabieg. Przecież pobieramy własną krew, odwirowujemy, ale pamiętajmy, że tam będziemy mieli znowu czynniki wzrostu. więc unikajmy tego w momencie, kiedy jakby nie do końca przede wszystkim nasz organizm jest zdrowy, więc pobieranie, odwirowywanie czegoś z krwi, gdzie w momencie to nie jest ta homeostaza i ta równowaga. Uważam, że to totalnie nie ma sensu i nie narażajmy też pacjentów na jakieś bardziej inwazyjne procedury, które jakby mogłyby narazić go na trudności w procesie gojenia, w procesie jakby tego tym rekonwalescencji. Myślę, że to nie jest moment na jakieś przeszczepy tkanki autologiczne, tłuszczowe u tych pacjentów. W momencie kiedy już jakby miną minie ten czas od zakończonego leczenia, ten okres, gdzie jak mówimy, że pacjent jest zdrowy, to przyjdzie czas na tego typu procedury.

A jeśli chodzi właśnie o zabiegi laserowe, bo zaczęła pani trochę mówić też o tym, że ta skóra inaczej reaguje. Jak to jest właśnie z zabiegami laserowymi, zwłaszcza u pacjentek, które wcześniej poddawały się [niewyraźne]? Znaczy ja zawsze wychodzę z założenia, że bardziej jak mam do wyboru zabiegi u pacjentów onkologicznych, to wybieram zabiegi mniej inwazyjne, czyli nie wykonuję lasera frakcyjnego. Bardziej na przykład wybieram wtedy lasery nieablacyjne, które jakby tak nie będą na tyle agresywne dla skóry, że mogłyby ze sobą pociągnąć chociażby ryzyko zaburzeń gojenia czy jakichś wtórnych infekcji, które mogły nam się rozszerzyć. Mamy też jakby zabiegi jak Tixel, który znowu działa bardzo płytko i działa poprzez termoablację. Więc wybierajmy tego typu procedury, które po prostu wiemy, są bardziej kontrolowalne, bardziej przewidywalne i też nie szalejemy z tak u tych pacjentów z parametrami. Czyli po prostu z czystym z czystym takim przekonaniem, jak mamy pacjentkę onkologiczną, po prostu mówimy, że będą nie dwa zabiegi, ale na przykład trzy, że osiągniemy efekt, ale spokojniej, mniejszą jakby mniejszą ilością tych procedur, z mniejszą agresją.

Po prostu musimy sobie dać ten margines błędu, że właśnie ta skóra może działać trochę inaczej albo bardziej ten proces po może przebiegać dłużej, czy może być większy obrzęk, czy będzie mocniejszy stan zapalny. Więc żeby później nie zrobić pacjentce kłopotu i też jakby nie mieć tych działań wszystkich niepożądanych, które możemy mieć, wybierać zabiegi mniej inwazyjne.

Już tak zbliżając się do końca naszej rozmowy, bardzo dużo też tutaj dzisiaj mówiłyśmy właśnie o tym komforcie psychicznym i o tym, żeby te jakby sama w sobie ta idea medycyny estetycznej u tych pacjentek działała też jako taki trochę komfort psychiczny i właśnie poprawienie tego dobrostanu. I czy myśli pani, że w onkologii coraz więcej mówi się właśnie o leczeniu wspomagającym jako nie tylko samej terapii onkologicznej, ale tym wszystkim, co jest wokół właśnie psycho opiece psychoonkologa, dietetyka, fizjoterapeuty? I czy myśli pani, że medycyna estetyczna również może być jakby za implementowana do tej opieki wspierającej? Ja myślę, że ona powinna znaleźć się na tej liściehm dlatego, że dzisiaj już jakby tak weszła mocno do czegoś powszechnego, powszedniego, że nie powinniśmy jej pomijać, bo nawet dobrani właściwej pielęgnacji u tej pacjentki, już nie mówimy teraz od razu o laserach, bo to o kwasie hialuronowym, ale taka konsultacja, porozmawianie jaki właściwy krem, których substancji może lepiej unikać, że właśnie to nie jest moment na testowanie jakiś kosmetyków z niszowych półek, ale bardziej skłanianie się ku właśnie peptydom, ceramidom, odbudowie, regeneracji, kwas hialuronowy, SPF konieczny.

Da tym pacjentkom takie poczucie, że będą dbały o siebie, bo mogą mieć też swoje rytuały domowe, które jakby będą dawały ukojenie skórze. M spowoduje tylko właśnie ten te ich lepsze samopoczucie i lepszą jakość życia. Tak samo jak przygotować skórę nawet do radioterapii, że ta skóra jakby wcześniej powinna nie być przesuszona, że powinna pacjentka po prysznicu nakładać kremy ceramidowe, balsamy też spowoduje, że będzie miała wyjściowo lepszą jakość skóry, więc będzie mniejsza, mniejsze uszkodzenie, a później szybszy proces gojenia. Więc ja uważam, że jak najbardziej powinniśmy o tym otwarcie mówić i wręcz rekomendować, ale jest to jeden z elementów, które trzeba wręcz odhaczyć w trakcie całego procesu onkologicznego.

Naszymi słuchaczami i widzami są nie tylko pacjenci i pacjentki, ale też właśnie lekarze onkolodzy, i co by pani rekomendowała w takim razie onkologom, do których przychodzi taka pacjentka? I wiadomo, że ten no jednak zabiegi medycyny estetycznej podczas tej rozmowy z pacjentem onkologicznym są gdzieś właśnie aktualnie na tym dalszym planie. żeby nie powiedzieć, że często są pomijane. To co zarekomendować onkologom, kiedy przychodzi taki pacjent i ma takie wątpliwości? Ja myślę, że przede wszystkim nie odradzać, bo jeżeli pojawiła się jakaś myśl w głowie pacjentki czy też pacjenta, że chciałby, no to dać zielone im światło i może jakby tylko zarekomendować, żeby poszli do dermatologa, bo z tego wszystkiego też będą inne korzyści. Chociażby pewnie dermatolog w momencie, kiedy usłyszy, że pacjent jest onkologiczny, czy jest na leczeniu immunosupresyjnym, to od razu sprawdzi wszystkie znamiona skóry, jakby zaopiekuje się tym pacjentem bardziej holistycznie. i no nie bagatelizować, bo jeżeli to kiełkuje w tym pacjencie, to on tego pewnie potrzebuje, bo to już gdzieś w nim jest. I teraz tylko ważne, żeby trafił pod właściwy adres i żeby właśnie był właściwie zaopiekowany, a nie trafił do jakiegoś gabinetu kosmetycznego, gdzie ktoś bez żadnej wiedzy mógłby swoim działaniem po prostu mu zaszkodzić.

Bardzo dziękuję. Mam nadzieję, że w przyszłości wraz z tym postępem i rozwojem, który jest w onkologii i tą większą świadomością o tym, jak ważny jest też dobrostan psychiczny tych pacjentów, medycyna estetyczna też trafi na tą checklistę rzeczy do odhaczenia. Dziękuję za rozmowę, za podzielenie się z nami wskazówkami nie tylko dla pacjentów, ale też dla lekarzy onkologów, dla praktyków i zapraszam do kolejnego odcinka naszych #OnkoTalks. onkologia.edu.pl - wiedza w zasięgu ręki.

Chcesz omówić swój przypadek z lekarzem?

Umów konsultację Zobacz pozostałe nagrania
← Wróć do wszystkich nagrań

Materiał ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji lekarskiej. Dobór postępowania zawsze wymaga indywidualnej oceny.